ARROCCO nie jest kolekcją pojedynczych mebli, tylko całym systemem. Od czego właściwie zaczęła się ta droga? Czy były badania i analizy przed powstaniem produktu B2C?
Zawsze zaczynam od analizy. Na początku współpracy z Intarem przygotowałam coś, co nazywam „Księgą Projektu”. To rozbudowany dokument strategiczny – łączy analizę rynku, konkurencji, sposobów sprzedaży, estetyki i komunikacji wizualnej. Nie interesuje mnie tylko to, jak produkt wygląda. Kluczowe jest, dla kogo powstaje, w jakim modelu biznesowym będzie sprzedawany i jakie ma mieć pozycjonowanie cenowe.
Pierwsza kolekcja – Debiut – miała funkcjonować jako white label z wyższą marżą, ale rynek to zweryfikował. Produkty bez własnej, silnej marki są zawsze spychane na dalszy plan. Wtedy stało się jasne, że nie wystarczy „dobrze zaprojektować meble”. Potrzebny jest utrwalony brand i system sprzedaży, który połączy produkcję, architektów, stolarzy i klienta końcowego.
Wróciliśmy więc do moich pierwotnych wniosków i zaczęliśmy budować ARROCCO jako model B2B2C – markę, która integruje cały łańcuch wartości. Kuchnie stały się naturalnym pomostem między możliwościami produkcyjnymi Intaru a doświadczeniem klienta końcowego.